27.10.2013

prolog

Wiem, że wiele osób jest przeciwnym blogom o synach czy córkach Severusa Snape'a. Wiem. Poniekąd ja też mam problem z przełknięciem czegoś takiego. I właśnie dlatego Laura nie jest jego córką. A kim? O tym dowiecie się, kiedy przeczytacie prolog.
Dodam, że do założenia bloga zainspirowała mnie nowa płyta Anity Lipnickiej a w szczególności tytułowa piosenka – Sen laury.

S e n L a u r y

Garść zasuszonych ziaren maku,
flakon łez wypłakanych wiosną.
Żółtego ptaka pióra dwa
kamyk z gór, co do buta wpadł.

Tamtego dnia padał deszcz. Zimne bicze uderzały w zaczerwienioną od łez twarz szesnastoletniej Lury. Dziewczyna miała wrażenie, że nie ma takiej rzeczy, która w tamtym momencie poprawiłaby jej humor. Wszystko się waliło, a gęsty kurz oplatał jej zmęczone ciało.
Zawiodła wszystkich, a co gorsza nie potrafiła znaleźć dla siebie usprawiedliwienia.
Można powiedzieć, że na własne życzenie znalazła się na brudnej, obskurnej uliczce Spinner;s End i obserwowała swoich opiekunów, jak z odrazą podchodzą do drzwi jednego z równie zaniedbanych domów i pukają głośno. Jej przybrana matka tupała głośno obcasem i pocierała ramiona, aby się rozgrzać. Ojciec naciągnął mocniej kaptur, aby nie zmoknąć.
A Laura czekała.
Deszczowej wody smak na ustach,
ślady stóp na dywanie śniegu.
Kartka z napisem - "Wracam już",
na odwrocie motyli rój
 
Po dosłownie kilku minutach drzwi się otworzyły. A kiedy dziewczyna zobaczyła sylwetkę i niezbyt wyraźną twarz mężczyzny, poczuła na twarzy powiew wspomnień i przeszłości, o której marzyła, aby zapomnieć. Jej rodzice wymienili z nim kilka słów i Laura przez ułamek sekundy miała nadzieję, że facet zatrzaśnie im drzwi przed nosem.
Niestety. Jego czujny wzrok padł na nią. A potem przybrana matka kiwnęła ręką, aby podeszła.
Laura miała wrażenie, że za moment nogi odmówią jej posłuszeństwa. Były jak z waty, kiedy stawiała kolejne i kolejne kroki na pokrytym kałużami chodniku. Przemoczyła buty, ale nie zwróciła na to większej uwagi. Miała wrażenie, że otacza ją cisza przerywana głośnym biciem serca.
Po kilku sekundach przekroczyła metalową furtkę i wspięła się na kilka kamiennych stopni. Stanęła z nim twarzą w twarz i z trudem powstrzymywała się przed utratą przytomności.
Rzadko wyobrażała sobie to spotkanie. Jej rodzice mieli w zwyczaju mówić, że spotka go dopiero na jego pogrzebie. Zważając na okoliczności nie byłaby to najgorsza perspektywa. Z drewnianej trumny nie byłby w stanie przeszywać jej tym nienawistnym spojrzeniem.
A potem weszli do środka. Do brudnego domu, w którym unosił się smród stęchlizny. Przez ułamek sekundy Laura była wściekła, że doprowadził go do takiego stanu, ale z drugiej cieszyła się, że nic się tutaj nie zmieniło.
Ten sam dywan, fotel i stolik. Nawet zasłony były te same. 
 
Zbieram dowody istnienia,
czegoś więcej niż rzeczy w biegu i czasu w locie.
Jestem tym, co pamiętam,
mam puste ręce i przed oczyma film.
Co będzie potem? 
 
Nie ma takiej opcji – zaczął rozmowę właściciel domostwa. – Mieliśmy umowę.
Owszem, ale nie przewidzieliśmy, że może się stać coś takiego! – oburzyła się przybrana matka Laury.
Dumbledore nie przyjmie jej do Hogwartu. Nie ma takiego zwyczaju, a poza tym, okoliczności...
Nie mów mi o okolicznościach! – krzyknęła kobieta agresywnie.
Twarz mężczyzny napięła się. Laura zrozumiała, że nie przywykł do tego, aby ktoś mu przerywał. Wygiął nerwowo chude palce i rozsiadł się wygodniej. Dziewczyna miała wrażenie, że przeraża ją coraz bardziej.
Jest wojna – wycedził. – W Ameryce byłaby bezpieczniejsza.
W Ameryce nie ma już do czego wracać – wtrącił się przybrany ojciec. – Uczysz w Hogwarcie, będziesz mógł mieć na nią oko. To już ustalone. Ona nie wraca z nami. Przez ostatnie miesiące robiła wszystko, aby nam uświadomić, że popełniliśmy błąd, kiedy dziesięć lat temu okazaliśmy jej litość.
Laura chciała coś powiedzieć. Zaprzeczyć, ale głos ugrzęzł jej w gardle. Tłumaczenie i tak na nic by się nie zdało.

Znów mi się śniło, że tu żyłam,
echem niosły się moje kroki.
Odbite twarze w taflach szkła.

Mam rozumieć, że po dziesięciu latach chcecie się jej pozbyć jak przedmiotu?
Musisz nas zrozumieć...
Nie, nic nie muszę.
Ona jest niebezpieczna i nieprzewidywalna, a my mamy też swoje dzieci. Elizabeth się jej boi tak bardzo, że jest wręcz sparaliżowana, kiedy przebywają w jednym pomieszczeniu. I nie ma się czemu dziwić.
Dlaczego wcześniej nie napisaliście, że macie z nią kłopoty? – dopytywał się gospodarz, nie spuszczając wzroku z Laury. – A co tak właściwie zrobiła, że nie chcą jej już widzieć w szkole?
Przybrany ojciec zaczął swoją stało opowieść, która za każdym razem zyskiwała więcej przerażających przymiotników. Mężczyzna potrafił opowiedzieć to tak, aby każdy słuchacz czuł grozę i dreszcze na plecach. Laura miała ochotę zatkać uszy i krzyknąć, aby zamilkł. 
 
Latarni morskiej bystre oko,
wodzi światłem po mojej poduszce.
Pragnę zatonąć jeszcze raz,
nim rozchylą się płatki dnia. 
 
Severusie – szepnęła przybrana matka spokojniej. – Przecież Laura jest twoją siostrą, nie możesz jej tak po prostu wyrzucić na próg.
Dziewczyna wiedziała, że kobieta jest dobrą manipulantką, ale nie była pewna, czy jej starszy brat da się na to nabrać...

Płynę wśród opadłych kwiatów popijając likier z gwiazd.

5 komentarzy:

  1. Twoja bohaterka jest z Ameryki? Cóż, mam nadzieję, że to nie inspiracja moim opowiadaniem, ale ewentualne podobieństwa natychmiast zauważę. Niemniej jednak, jako że do Ameryki mam ogromną słabość, postanowiłam się odezwać.
    O córkach Severusa faktycznie było już trochę opowiadań, ale na ogół nie jestem uprzedzona do tego motywu - lubię bohaterki OC, szczególnie lubię motyw nowych uczennic, zwłaszcza, że sama piszę o Amerykance w Hogwarcie.
    Prolog wyszedł jednak całkiem przyzwoicie. Widzę, że zakładasz, że w Hogwarcie nie ma możliwości przenosin ze szkoły do szkoły? W sumie nie wiem, skąd u niektórych się wzięło to przekonanie (bo są osoby, które się czepiają motywu nowych uczennic), w kanonie nigdzie nie jest powiedziane, że przenosiny nie są możliwe.
    Jestem jednak ciekawa, co takiego się stało w tej Ameryce, że jej opiekunowie postanowili ją odesłać do Anglii i umieścić u Snape'a. Jeśli dobrze rozwiniesz ten motyw, może wyjść całkiem sensowne opowiadanie. Bo prolog jest zgrabny, całkiem przyjemnie się go czytało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spokojnie, nie inspirowałam się. moja bohaterka jest z Ameryki, bo chciałam, aby była z państwa anglojęzycznego. ogólnie nie ma to większego znaczenia, bo o tamtej szkole w sumie nic konkretnego nie będzie, bo najzwyczajniej w świecie nie ma to znaczenia dla fabuły :)
      dodam jeszcze, że szybka jesteś ^^ ale spokojnie, możesz się też spodziewać mnie u siebie.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. To dobrze ;). Po prostu realia Ameryki, które opisuję u siebie, wymyśliłam sama, a że w blogosferze się zdarzają różne przypadki, wolałam się spytać. Niemniej jednak, mam fioła na punkcie Ameryki i to zawsze mnie zachęca do czytania. W sumie swoją bohaterkę zrobiłam Amerykanką właśnie dlatego - bo fascynuje mnie ten kraj i uwielbiam NY.
      Niemniej jednak, ciekawi mnie Laura, jej przeszłość oraz to, co dla niej szykujesz na Hogwart. Wybrałaś sobie 1996 rok, więc może być ciekawie. Zapewne wpadnę tu, gdy ukaże się kolejny rozdział, bo styl masz całkiem zachęcający.
      Wobec tego życzę powodzenia z moim tasiemcem ;). A do ciebie trafiłam przez obserwatorów - zawsze sprawdzam, kto mnie obserwuje i czy ma jakieś blogi.

      Usuń
  2. Szablon jest naprawdę urzekający i bardzo ładnie zrobiony. Lubię, kiedy ktoś sam tworzy grafikę na bloga, bo sama również się tym bawię. Prolog mi się podoba. Naprawdę masz dobry styl i wyczucie, i jestem pewna, że to nie pierwsze Twoje próby z pisaniem, także jestem zadowolona, iż będę mogła poczytać coś dobrego :) Równowaga opisów (barwnych) z dialogami to coś, co lubię najbardziej.
    Bycie siostrą Snape'a to na pewno oryginalniejszy pomysł niż bycie jego córką/kochanką. Tylko ta różnica wieku mnie zastanawia - czy są oni z jednej matki i z jednego ojca? Z jednego akapitu wnioskuję, że TAK, ale do końca nie jestem pewna. Prologiem wprowadziłaś mnie w tajemniczy świat głównej bohaterki, już czuję, że polubię Laurę i nie jest ona osobą, która daje sobie grać na nosie. W ogóle podobało mi się wplątywanie pomiędzy tekst wersów piosenki.
    Przed Tobą naprawdę trudne zadanie, czyli wybudowanie jakichś stosunków między Laurą a Severusem. Na chwilę obecną wątpię, aby była to droga usłana różami, ale najważniejsze, żeby te relacje były naturalne. Prolog wyśmienity, będę tu zaglądać w oczekiwaniu na rozdział pierwszy. Pozdrawiam serdecznie :)
    [po-prostu-ted]

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej!
    Wpadam przypadkiem, ale postanowiłam poczytać. Dawno nie miałam do czynienia z opowiadaniami potterowskimi. W sumie to będzie miła odmiana. :)
    Nie rozumiem tylko, czemu pisanie o dziewczynie z Ameryki od razu musi być plagiatem. Równie dobrze moglas przeciez wybrać Irlandie, czy Szkocje! Ale to już indywidualna sprawa zarzucajacego :)
    Po prologu nie jestem w stanie raczej nic stwierdzić. Widzialam chyba 2 literowki, ale pisze z telefonu, więc nie przytoczę. Nie bede się teraz rozpisywac, bo zrobię to na końcu, ok? :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Grafika mojego autorstwa.
Teksty na szablonie i belce pochodzi z piosenek A. Lipnickiej.

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh55XhMPlHRJpeMS8R3rJ3UO1UoBC4LCRv2nAagCBszIwZ7V4QcVnkasne7m-j0VG9lv7eUBAC7BnCOghbSGLQOGrHNFUWKbXSSE_um_l0wYohCG30rcS0VXWFcYzp2lEHT9yS1C1QkCLD0/s270/button3.gif