Kiedy
parę dni temu przeczytałam ponownie rozdział I, stwierdziłam, że
coś tam jest nie tak. Teraz wiem. Nie skupiłam się na uczuciach
Laury. W sumie bardzo niewiele o niej było. Zachowywała się po
części jak rekwizyt, któremu jest obojętne gdzie go postawią.
Dziś będzie lepiej. Obiecuję.
Nocne
koszmary
Weasleyowie okazali się być
wspaniałą rodziną. Pani domu – Molly – już po kilku godzinach
zaczęła traktować Laurę jak osobę bardzo jej bliską.
Dziewczynie mechanicznie robiło się cieplej na sercu, a chwilami
nie potrafiła pozbyć się uczucia zazdrości w stosunku do Ginny,
która wychowała się w tak niepowtarzalnej rodzinie.
W Norze ciepło biło z każdego
kąta.
Tuż po wyjściu Severusa Laura
poznała Ronalda. Chłopak był w jej wieku. Bardzo szczupły i
bardzo wysoki z rozczochranymi rudymi włosami na głowie. Może i
nie był do niej zbyt przyjaźnie nastawiony, ale dziewczyna
domyśliła się, że problem leży w łatce, którą do niej
przyszyto. Była siostrą Snape'a...
Kilka godzin później do Nory
wrócili kolejni Weasleyowie. Tym razem dziewiętnastoletni
bliźniacy, którzy według relacji niezadowolonej z tego powodu pani
domu nawet nie skończyli Hogwartu, gdyż uciekli tuż przed
owutemami. Aktualnie prowadzili sklep z dowcipami na Pokątnej.
– A więc jesteś siostrą
Snape'a – stwierdził na przywitanie ten o imieniu Fred. –
Nieźle, szkoda, że nie wiedzieliśmy o twoim istnieniu, jak jeszcze
byliśmy w szkole. To mogłoby być zabawne, co nie, George?
– Absolutnie, Fred.
To właśnie ta dwójka
wygrzebała jakieś stare zdjęcie rodziny i za jego pomocą
przedstawiła Laurze resztę jej członków.
Najstarszy, Bill, tak jak już
wspomniała Ginny był łamaczem uroków. Przez kilkanaście lat
pracował w Egipcie, ale kilka miesięcy temu wrócił do Anglii.
Laura dowiedziała się, że niedługo będzie miała okazję go
poznać.
Kolejny był Charlie, który
również przebywał za granicą. W Rumunii badał smoki, prawie nie
widząc świata poza nimi.
Natomiast ostatni był Percy.
Bliźniacy wspomnieli o nim niewiele i dziewczyna łatwo mogła
wywnioskować, że brat nie utrzymuje zbyt dobrych kontaktów z
rodziną. Pracował w Ministerstwie Magii tak, jak ich ojciec, ale
zajmował znacznie wyższe stanowisko. Laura nie należała do osób,
które ciągną za język, dlatego ich rozmowę przerwała pani
Weasley, wołając wszystkich na kolacje.
Laura nie miała wątpliwości,
że Fred i George są najbardziej pozytywnie zakręconymi
czarodziejami w Anglii. Wydawało jej się to wręcz niemożliwe, ale
kiedy z nimi rozmawiała, czuła się wyluzowana i spokojna. Ich
żarty sprawiały, że potrafiła zapomnieć o parszywych kilku
miesiącach, które na dobre wpisały się w jej życiorys.
Niestety, dziewczyna wiedziała,
że szczęśliwe chwile mają to do siebie, że nie trzymają się
jej długo. Już pierwszej nocy zaczęły się problemy...
Pokój należący do Ginny z
trudem mieścił jedną osobę, a co dopiero dwie? Była to ciasna
klitka, znajdująca się na najwyższym piętrze domu. Wyłożone
kwiecistą tapetą ściany przykrywała gruba warstwa plakatów z
gwiazdami quidditcha. Jedynymi meblami w pomieszczeniu była duża
szafa na ubrania, okrągły stolik, jedno krzesło i wąskie,
wysłużone łóżko.
Laura dostała stary, ale
wygodny materac, który z trudem zmieścił się na podłodze. Jej
rzeczy nadal były w kufrze, który został ustawiony w taki sposób,
że nie dało się otworzyć do końca drzwi.
Ginny nie sprzeczała się z
matką i nie podważała jej zdania. Bez mrugnięcia pokazała Laurze
łazienkę i wręczyła ręcznik. Gdyby panna Snape była naiwna, to
mogłaby uwierzyć, że pomału zyskiwała sympatię dziewczyny.
Niestety, Laura poznała się na ludziach aż nazbyt dobrze.
Kiedy dziewczyna się wykąpała
i wróciła do pokoju, zastała Ginny siedzącą na łóżku i
rozczesującą swoje bardzo długie włosy. Wiedziała, że
wypadałoby coś powiedzieć, ale nie potrafiła ubrać myśli w
słowa.
– Za jakieś dwa tygodnie
zrobi się w domu ciasno – stwierdziła po chwili Ginny. Laura
uniosła pytająco brwi, na co ruda westchnęła głośno. –
Przyjedzie Bill ze swoją dziewczyną, Hermiona i... Harry.
– Harry Potter? – upewniła
się Laura.
Ginny pokiwała stanowczo
głową. Każdy wiedział kim był Harry Potter. Przez wiele lat była
to dla siostry Snape'a niemal postać fikcyjna. Niektóre jej znajome
z poprzedniej szkoły porównywały go do gwiazdy muzycznej, inne
chciały nawet wysyłać listy z prośbą o autograf. Każdy znał
Chłopca Który Przeżył, ale prawie nikt nie przykładał wagi do
tego, że w Anglii terror trwa nadal i jeden chłopiec nie jest w
stanie sobie z nim poradzić.
– Znasz go bliżej? –
zapytała Laura, choć wyczuła, że wkracza na niebezpieczne tereny.
– Zależy, co przez to
rozumiesz. Harry jest najlepszym przyjacielem Rona i Hermiony.
– Myślałam, że ta cała
Hermiona, to twoja przyjaciółka... – wtrąciła, a potem
pożałowała swoich słów.
Twarz Ginny spochmurniała.
Mięśnie znów się napięły, a na policzkach pokazał się
delikatny, szkarłatny rumieniec, zakrywający liczne piegi.
– Chyba nie jestem już na
tyle odważna, aby podpinać ludziom łatki typu: przyjaciel, kolega,
znajomy.
I tu ewidentnie urwała się
ich rozmowa. Ginny odwróciła się plecami do Laury, zgasiła
światło i przykryła szczelnie kołdrą.
W pokoju zapadła ciemność.
Laura nie była pewna, co powinna zrobić. Obserwowała wygięte w
łuk plecy rudej i zastanawiała się, co takiego przeżyła
dziewczyna. Siostra Severusa była świadoma tego, jak potrafi
działać na ludzi. To już się kiedyś zdarzyło – w
amerykańskiej szkole.
Ona nie potrafiła tego
powstrzymywać, choć bardzo się starała. Nie chciała krzywdzić
rodziny Weasleyów, gdyż miała wrażenie, że tylko oni traktowali
ją na poważnie. Zgodzili się ją przyjąć pod swój dach i... jak
miała nadzieję, nie zamierzali jej wyrzucać.
Po kilku minutach usłyszała
ciche pochrapywanie Ginny, a potem z duszą na ramieniu sama zasnęła.
Laurę trawił koszmar. W swoim
śnie znów miała sześć lat. Mieszkała razem z mamą i ojcem przy
Spinner's End. Jej brata nie było. W sumie odkąd zaczął uczyć w
Hogwarcie, to bardzo rzadko go widywała. Odwiedzał ich może raz w
miesiącu, na kilka godzin, tłumacząc się tym, że w szkole ma
dużo pracy.
Ale mała Laura wiedziała o co
tak naprawdę chodzi. Severus nie mógł patrzeć na to, co działo
się w domu. Dziewczynka podsłuchała kiedyś, jak rozmawiał z
matką i wyznał jej, że jedynym sposobem na uwolnienie się od tego
koszmaru jest śmierć ojca. Eileen bardzo się zdenerwowała, nie
chciała nawet tego słuchać. Uważała, że bez względu na
wszystko Tobiasz to jej mąż.
Tyle że Eileen tak naprawdę
nie wiedziała, co się dzieje pod jej dachem. Prawie do końca życia
była przekonana, że Tobiasz bardzo kochał córkę. Był dla niej
miły, czytał bajki i gładził długie, czarne włosy, czasem nawet
zaplatał warkocze. Ale Laura pamiętała, co się działo, kiedy
byli sami w domu, kiedy mama szła do pracy na nockę. To właśnie
te chwile wracały do niej w snach...
Tobiasz wcale nie pił tak
dużo. Poniekąd Laura wolała, kiedy wracał całkowicie pijany, bo
wówczas padał znużony na łóżko i zapominał o córce.
Niestety...
Tej nocy znów stała się
pięcioletnią dziewczynką, leżącą niespokojnie w swoim małym
pokoiku i nasłuchującą trzasku zamykanych drzwi, kiedy jej mama
wyszła do pracy. A potem było parę minut ciszy. Laura potrafiła
liczyć, ale nigdy nie dochodziła do tysiąca. Nie była w stanie.
Tobiasz przyszedł kilka minut
przed północą. Wyglądał tak realnie, że pod powiekami
dziewczynki zebrały się łzy. Był trochę podobny do Severusa.
Miał czarne włosy, haczykowaty nos i długi, spiczasty podbródek.
Wyglądał na starszego niż był w rzeczywistości.
Przysiadł na skraju łóżka i
szarpał się chwilę, aby zdjąć z córki kołdrę. Laura mogła
krzyczeć, ale wiedziała, że to i tak na nic się nie zda. Nawet
jakby ktoś ją usłyszał, to i tak by nie zareagował.
– Wiesz, że nie chcę zrobić
ci krzywdy – szepnął Tobiasz, wkładając rękę pod górę jej
piżamy. Przez chwilę gładził jej brzuch, a potem szczypał
dziecięce piersi. – Jesteś moją kochaną córeczką.
A potem zdjął jej spodnie.
Laura szlochała cicho, kiedy poczuła zimne palce ojca między
swoimi udami. A potem tak dobrze jej znany ból, który czasem
potrafił odebrać resztki świadomości.
Dziewczyna obudziła się cała
mokra od potu. Jej cienka koszulka przykleiła się do pleców. Na
początku nie była pewna gdzie się się znajduje. Stary materac i
nieprzenikniona ciemność nie przypominała jej niczego, co znała.
I jeszcze te dziwne, ciche jęki dochodzące z dość bliska.
Laura zamrugała, a potem
uświadomiła sobie, że znajduje się w Norze, a źródłem dźwięków
musi być Ginny.
Otrząsnęła się w kilka
sekund, a potem podniosła się z podłogi i zapaliła niewielką
lampkę, stojącą przy łóżku rudej.
Dziewczyna wyglądała
fatalnie. Piegowate policzki pokrył szkarłatny rumieniec, mokre od
potu włosy przykleiły się do czoła. Leżała na boku, a jej
piersi unosiły się niespokojnie przy każdym oddechu. Kwiliła
cicho, jakby osoba zadająca ból zabroniła jej krzyczeć.
Koszmary trawiły ją tak samo
jak Laurę. Dziewczyna nie wahała się ani chwili. Zimną dłonią
dotknęła jej ramienia.
– Ginny, hej, obudź się...
Reakcja była natychmiastowa.
Ruda w jednej chwili otworzyła szeroko oczy i spojrzała na Laurę z
przerażeniem zupełnie niepodobnym do tak młodej dziewczyny. Drżała
przez kilka długich sekund, a potem rozluźniła napięte mięśnie.
Oprócz strużek potu po policzkach płynęły jej również łzy.
– To był tylko sen –
szepnęła Laura, nie będąc pewną czy powinna drążyć temat. Sen
był czymś osobistym, czasem bardziej intymnym niż ciało.
Ginny usiadła na łóżku i
schowała twarz w dłoniach. Potem załkała tak głośno, że
siostra Snape'a bała się, że obudzi resztę domowników.
Była beznadziejna w
pocieszaniu ludzi.
– Może mam po kogoś pójść?
– spytała w końcu.
Te słowa zadziały jak zimny
prysznic. Ginewra wyprostowała się jak struna i rogiem kołdry
otarła łzy.
– Nie – wychrypiała
dziwnie obcym głosem. – Nie chcę ich martwić.
– Ale...
– Powiedziałam: nie.
– Dobrze, spokojnie,
zrozumiałam – powiedziała szybko Laura.
Choć prawda była zupełnie
inna. Dziewczyna miała ochotę krzyczeć. Nie rozumiała, bo nigdy
tego nie przeżyła. Nigdy nie ukrywała swojego bólu, aby nie
martwić innych. Nigdy nie kłamała dla większego dobra. Nigdy.
Zawsze czuła się sama.
Zadrżały jej ręce.
– Wiem coś o koszmarach –
szepnęła tak cichutko, że niemal sama się nie dosłyszała.
Ginny popatrzyła na nią
swoimi dużymi, brązowymi oczami, a potem uśmiechnęła się
cierpko.
– Każdy je ma –
wyrecytowała.
– Ale nie każdy takie same.
U niektórych są bardziej realne i bolesne.
– Posłuchaj Lauro, ja... nie
umiem już ufać ludziom. Kiedy byłam w pierwszej klasie miała
miejsce pewna sytuacja, która...
Ginny nie umiała dobrać
odpowiednich słów i siostra Severusa nie miała jej tego za złe.
Była trochę zdziwiona, że panna Weasley w ogóle zaczęła mówić.
– Z resztą, co za różnica
– kontynuowała cierpkim tonem. – I tak wszystkiego się dowiesz,
wystarczy, że zapytasz swojego brata.
Laura nie potrafiła
powstrzymać ironicznego chichotu. Niespodziewanie dostała kuksańca
od swojej towarzyszki, która w teatralnym geście przyłożyła
palec do ust, dając jej znak, że ma być cicho.
– Wybacz – mruknęła. –
Miałam na myśli to, że nie mam ochoty rozmawiać z moim bratem o
pogodzie, a co dopiero o poważnych sprawach.
Ginny nie wyglądała na
przekonaną i w pewnym sensie miała racje. Prawda była taka, że
Laura okropnie zainteresowała się całą sprawą. Skoro nawet
Severus wiedział, to naprawdę musiała być to jakaś grubsza
sprawa.
Obiecała sobie zapytać go o
to przy najbliższej okazji.
Panna Weasley położyła się
na plecach i przykryła kołdrą. Westchnęła głośno i sięgnęła
na szafkę, aby zgasić lampkę. W jednej chwili obydwie dziewczęta
pogrążyły się w ciemnościach.
– Przepraszam, że cię
obudziłam – szepnęła bezgłośnie.
– Nic się nie stało.
– Dobranoc.
– Dobranoc.
I obydwie zamilkły aż do
rana, ale żadna nie zasnęła.

Faktycznie, więcej Laury i to jest fantastyczne. ;)
OdpowiedzUsuńŻal mi jej. Tyle wycierpiała, a to pewnie jeszcze nie koniec. Strasznie zabolał mnie sen Laury; ten o ojcu. Brzydzę się takimi ludźmi, tak jak pewnie większość. Zastanawiam się, kiedy rozwikła się zagadka dziwnego wpływu na ludzi, kiedy w pobliżu jest mała Snape. No, i liczę, że zacznie się z Severuskiem dogadywać, w końcu - to rodzina.
Ciągle myślę nad tym, jak pociągniesz dalej tą historię... :)
Pozdrawiam,
Eileen
Bardzo dobre opowiadanie. Naprawdę mi się podoba. Pisząc 'naprawdę' chciałabym, żebyś wiedziała, że moje odczucia są szczere, choć wiem, że trudno jest zaufać całkowicie nieznajomej osobie. Piszę o tym, bo rzadko kiedy można spotkać się w blogsferze z prawdziwą opinią. Zauważyłam, że wszystkie opierają się na mniej więcej takiej zasadzie 'czytam Twoje opowiadanie, bo czytasz moje. Zostawiłaś mi fajny komentarz? Ja dam Tobie lepszy!' Przepraszam, że tak tu o tym napomknęłam ale z reguły jestem szczerą osobą.
OdpowiedzUsuńNigdy nie spotkałam się z motywem siostry Seva, co dodaje szczypty oryginalności Twojemu opowiadaniu. Zauważyłam nawet lekkie podobieństwo pomiędzy nią, a jej bratem. Nie chodzi tutaj o wygląd ale charakter. Podoba mi się to, bo Severusa ubóstwiam.
Pomimo tego, że cały czas wmawiam sobie, że nie lubię Weasleyów i ich tej całej rodzinnej sielanki, to za każdym razem, gdy występują w jakimś opowiadaniu, mi automatycznie poprawia się humor, a na dodatek doskonale opisałaś ich rodzinne ciepełko.
Historia Laury z Tobiasem mnie zaciekawiła i mam wrażenie,że w tym jest jakieś drugie dno. Czytałam kiedyś taką książkę -''Dobranoc Słonko''. Tam główna bohaterka również była gwałcona, z tym, że przez swojego ojczyma, w bardzo młodym wieku. Dla takich sukinsynów to tylko kara śmierci. Podziwiam osoby, które po takich przeżyciach mogą dalej w miarę normalnie żyć. Chociaż domyślam się, że przeżycia okrutnej przeszłości odznaczają piętno na psychice takich ludzi.
Troszeczkę się tutaj rozpisałam. Chciałam poinformować, że masz we mnie stałą czytelniczkę :)
Pozdrawiam i życzę dużo weny, bo się przyda.
Biedna Laura, jej wspomnienia pewnie będą ją dręczyć do końca życia. Takiej osobie trudno będzie ponownie zaufać jakiemuś mężczyźnie.
OdpowiedzUsuńTeraz wiemy już dużo więcej o naszej bohaterce i opowiadanie zaczyna się rozkręcać. Dziwi mnie tez zachowanie Ginny. Czyżby wracała do niej sytuacja z Tomem? W końcu ta historia też mocno utknęła w jej świadomości...
No cóż, czekam na ciąg dalszy...
Więcej Laury i świat wydaje się piękniejszy xd a na serio to ten rozdział jest naprawdę dobry, może własnie dlatego, że dowiedzieliśmy się o niej czegoś nowego. to takie straszne!!! kolejne opowiadanie, w którym czytam o czymś takim. nienawidzę ludzi, którzy tak robią! tacy to chyba nie powinni żyć! brrr cieszę się, że jej ojciec nie żyje.
OdpowiedzUsuńBiedna Ginny. też ma koszmary. może dlatego własnie zaprzyjaźni się z Laura. oby, oby!
Pozdrawiam
Rzeczywiście ten rozdział pokazuje nam więcej uczuć Laury. Dowiadujemy się czegoś więcej na temat bohaterki. Muszę przyznać, że nieco się skwasiłam przy tym fragmencie o Tobiaszu. Bardzo nienawidzę takich osób, ale zapewne każdy ma niesmak do takich ludzi, jak Tobiasz. Koszmar przeszłości ją teraz męczy, ten uraz już na zawsze utkwi jej w pamięci.
OdpowiedzUsuńWidać Ginny także przeżywa nocne mary - i także związane z przeszłością.
I zgodzę się tu z Reną - zapewne obie się zaprzyjaźnią, mimo iż jak na razie sytuacja jest dość napięta.
Pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy :*
Biena Laura... Nigdy nie powiedziała matce o tym, co się dzieje? A Snape wiedział? Dlaczego jej stamtąd nie zabrał? Jest jej bratem, jego obowiązkiem było ją chronić przed ojcem. No właśnie, ojcem. Takiego człowieka nie można nawet nazwać ojcem. Jak mógł coś takiego robić własnej córce? Nienawidzę takich osób... Laura pewnie nigdy nie będzie potrafiła o tym zapomnieć. Nie mogę się doczekać aż pojawi się w Hogwarcie. Jestem ciekawa, jak sobie poradzi. Tym bardziej, że przecież nie jest jakąś tam nową uczennicą, ale siostrą Snape'a. :)
OdpowiedzUsuńRozdział naprawdę ładny.
OdpowiedzUsuńUwielbiam bliźniaków.
A Tobiasz'owi to powinno się jaja uciąć.
Pozdrawiam i życzę weny.
sh-zagadka-zycia.blogspot.com
http://szlafrok-smierciozercy.mylog.pl/ ocenę?
OdpowiedzUsuńNie masz spamownika więc tutaj ci napiszę tę wiadomość.
OdpowiedzUsuńSerdecznie zapraszam do przeczytania rozdziału pierwszego na http://ucieczka-milosci.blogspot.com/
Pozdrawiam i całuję,
Marna