15.11.2013

Rozdział II

Kiedy parę dni temu przeczytałam ponownie rozdział I, stwierdziłam, że coś tam jest nie tak. Teraz wiem. Nie skupiłam się na uczuciach Laury. W sumie bardzo niewiele o niej było. Zachowywała się po części jak rekwizyt, któremu jest obojętne gdzie go postawią. Dziś będzie lepiej. Obiecuję.

Nocne koszmary

Weasleyowie okazali się być wspaniałą rodziną. Pani domu – Molly – już po kilku godzinach zaczęła traktować Laurę jak osobę bardzo jej bliską. Dziewczynie mechanicznie robiło się cieplej na sercu, a chwilami nie potrafiła pozbyć się uczucia zazdrości w stosunku do Ginny, która wychowała się w tak niepowtarzalnej rodzinie.
W Norze ciepło biło z każdego kąta.
Tuż po wyjściu Severusa Laura poznała Ronalda. Chłopak był w jej wieku. Bardzo szczupły i bardzo wysoki z rozczochranymi rudymi włosami na głowie. Może i nie był do niej zbyt przyjaźnie nastawiony, ale dziewczyna domyśliła się, że problem leży w łatce, którą do niej przyszyto. Była siostrą Snape'a...
Kilka godzin później do Nory wrócili kolejni Weasleyowie. Tym razem dziewiętnastoletni bliźniacy, którzy według relacji niezadowolonej z tego powodu pani domu nawet nie skończyli Hogwartu, gdyż uciekli tuż przed owutemami. Aktualnie prowadzili sklep z dowcipami na Pokątnej.
A więc jesteś siostrą Snape'a – stwierdził na przywitanie ten o imieniu Fred. – Nieźle, szkoda, że nie wiedzieliśmy o twoim istnieniu, jak jeszcze byliśmy w szkole. To mogłoby być zabawne, co nie, George?
Absolutnie, Fred.
To właśnie ta dwójka wygrzebała jakieś stare zdjęcie rodziny i za jego pomocą przedstawiła Laurze resztę jej członków.
Najstarszy, Bill, tak jak już wspomniała Ginny był łamaczem uroków. Przez kilkanaście lat pracował w Egipcie, ale kilka miesięcy temu wrócił do Anglii. Laura dowiedziała się, że niedługo będzie miała okazję go poznać.
Kolejny był Charlie, który również przebywał za granicą. W Rumunii badał smoki, prawie nie widząc świata poza nimi.
Natomiast ostatni był Percy. Bliźniacy wspomnieli o nim niewiele i dziewczyna łatwo mogła wywnioskować, że brat nie utrzymuje zbyt dobrych kontaktów z rodziną. Pracował w Ministerstwie Magii tak, jak ich ojciec, ale zajmował znacznie wyższe stanowisko. Laura nie należała do osób, które ciągną za język, dlatego ich rozmowę przerwała pani Weasley, wołając wszystkich na kolacje.
Laura nie miała wątpliwości, że Fred i George są najbardziej pozytywnie zakręconymi czarodziejami w Anglii. Wydawało jej się to wręcz niemożliwe, ale kiedy z nimi rozmawiała, czuła się wyluzowana i spokojna. Ich żarty sprawiały, że potrafiła zapomnieć o parszywych kilku miesiącach, które na dobre wpisały się w jej życiorys.
Niestety, dziewczyna wiedziała, że szczęśliwe chwile mają to do siebie, że nie trzymają się jej długo. Już pierwszej nocy zaczęły się problemy...
Pokój należący do Ginny z trudem mieścił jedną osobę, a co dopiero dwie? Była to ciasna klitka, znajdująca się na najwyższym piętrze domu. Wyłożone kwiecistą tapetą ściany przykrywała gruba warstwa plakatów z gwiazdami quidditcha. Jedynymi meblami w pomieszczeniu była duża szafa na ubrania, okrągły stolik, jedno krzesło i wąskie, wysłużone łóżko.
Laura dostała stary, ale wygodny materac, który z trudem zmieścił się na podłodze. Jej rzeczy nadal były w kufrze, który został ustawiony w taki sposób, że nie dało się otworzyć do końca drzwi.
Ginny nie sprzeczała się z matką i nie podważała jej zdania. Bez mrugnięcia pokazała Laurze łazienkę i wręczyła ręcznik. Gdyby panna Snape była naiwna, to mogłaby uwierzyć, że pomału zyskiwała sympatię dziewczyny. Niestety, Laura poznała się na ludziach aż nazbyt dobrze.
Kiedy dziewczyna się wykąpała i wróciła do pokoju, zastała Ginny siedzącą na łóżku i rozczesującą swoje bardzo długie włosy. Wiedziała, że wypadałoby coś powiedzieć, ale nie potrafiła ubrać myśli w słowa.
Za jakieś dwa tygodnie zrobi się w domu ciasno – stwierdziła po chwili Ginny. Laura uniosła pytająco brwi, na co ruda westchnęła głośno. – Przyjedzie Bill ze swoją dziewczyną, Hermiona i... Harry.
Harry Potter? – upewniła się Laura.
Ginny pokiwała stanowczo głową. Każdy wiedział kim był Harry Potter. Przez wiele lat była to dla siostry Snape'a niemal postać fikcyjna. Niektóre jej znajome z poprzedniej szkoły porównywały go do gwiazdy muzycznej, inne chciały nawet wysyłać listy z prośbą o autograf. Każdy znał Chłopca Który Przeżył, ale prawie nikt nie przykładał wagi do tego, że w Anglii terror trwa nadal i jeden chłopiec nie jest w stanie sobie z nim poradzić.
Znasz go bliżej? – zapytała Laura, choć wyczuła, że wkracza na niebezpieczne tereny.
Zależy, co przez to rozumiesz. Harry jest najlepszym przyjacielem Rona i Hermiony.
Myślałam, że ta cała Hermiona, to twoja przyjaciółka... – wtrąciła, a potem pożałowała swoich słów.
Twarz Ginny spochmurniała. Mięśnie znów się napięły, a na policzkach pokazał się delikatny, szkarłatny rumieniec, zakrywający liczne piegi.
Chyba nie jestem już na tyle odważna, aby podpinać ludziom łatki typu: przyjaciel, kolega, znajomy.
I tu ewidentnie urwała się ich rozmowa. Ginny odwróciła się plecami do Laury, zgasiła światło i przykryła szczelnie kołdrą.
W pokoju zapadła ciemność. Laura nie była pewna, co powinna zrobić. Obserwowała wygięte w łuk plecy rudej i zastanawiała się, co takiego przeżyła dziewczyna. Siostra Severusa była świadoma tego, jak potrafi działać na ludzi. To już się kiedyś zdarzyło – w amerykańskiej szkole.
Ona nie potrafiła tego powstrzymywać, choć bardzo się starała. Nie chciała krzywdzić rodziny Weasleyów, gdyż miała wrażenie, że tylko oni traktowali ją na poważnie. Zgodzili się ją przyjąć pod swój dach i... jak miała nadzieję, nie zamierzali jej wyrzucać.
Po kilku minutach usłyszała ciche pochrapywanie Ginny, a potem z duszą na ramieniu sama zasnęła.

Laurę trawił koszmar. W swoim śnie znów miała sześć lat. Mieszkała razem z mamą i ojcem przy Spinner's End. Jej brata nie było. W sumie odkąd zaczął uczyć w Hogwarcie, to bardzo rzadko go widywała. Odwiedzał ich może raz w miesiącu, na kilka godzin, tłumacząc się tym, że w szkole ma dużo pracy.
Ale mała Laura wiedziała o co tak naprawdę chodzi. Severus nie mógł patrzeć na to, co działo się w domu. Dziewczynka podsłuchała kiedyś, jak rozmawiał z matką i wyznał jej, że jedynym sposobem na uwolnienie się od tego koszmaru jest śmierć ojca. Eileen bardzo się zdenerwowała, nie chciała nawet tego słuchać. Uważała, że bez względu na wszystko Tobiasz to jej mąż.
Tyle że Eileen tak naprawdę nie wiedziała, co się dzieje pod jej dachem. Prawie do końca życia była przekonana, że Tobiasz bardzo kochał córkę. Był dla niej miły, czytał bajki i gładził długie, czarne włosy, czasem nawet zaplatał warkocze. Ale Laura pamiętała, co się działo, kiedy byli sami w domu, kiedy mama szła do pracy na nockę. To właśnie te chwile wracały do niej w snach...
Tobiasz wcale nie pił tak dużo. Poniekąd Laura wolała, kiedy wracał całkowicie pijany, bo wówczas padał znużony na łóżko i zapominał o córce.
Niestety...
Tej nocy znów stała się pięcioletnią dziewczynką, leżącą niespokojnie w swoim małym pokoiku i nasłuchującą trzasku zamykanych drzwi, kiedy jej mama wyszła do pracy. A potem było parę minut ciszy. Laura potrafiła liczyć, ale nigdy nie dochodziła do tysiąca. Nie była w stanie.
Tobiasz przyszedł kilka minut przed północą. Wyglądał tak realnie, że pod powiekami dziewczynki zebrały się łzy. Był trochę podobny do Severusa. Miał czarne włosy, haczykowaty nos i długi, spiczasty podbródek. Wyglądał na starszego niż był w rzeczywistości.
Przysiadł na skraju łóżka i szarpał się chwilę, aby zdjąć z córki kołdrę. Laura mogła krzyczeć, ale wiedziała, że to i tak na nic się nie zda. Nawet jakby ktoś ją usłyszał, to i tak by nie zareagował.
Wiesz, że nie chcę zrobić ci krzywdy – szepnął Tobiasz, wkładając rękę pod górę jej piżamy. Przez chwilę gładził jej brzuch, a potem szczypał dziecięce piersi. – Jesteś moją kochaną córeczką.
A potem zdjął jej spodnie. Laura szlochała cicho, kiedy poczuła zimne palce ojca między swoimi udami. A potem tak dobrze jej znany ból, który czasem potrafił odebrać resztki świadomości.

Dziewczyna obudziła się cała mokra od potu. Jej cienka koszulka przykleiła się do pleców. Na początku nie była pewna gdzie się się znajduje. Stary materac i nieprzenikniona ciemność nie przypominała jej niczego, co znała. I jeszcze te dziwne, ciche jęki dochodzące z dość bliska.
Laura zamrugała, a potem uświadomiła sobie, że znajduje się w Norze, a źródłem dźwięków musi być Ginny.
Otrząsnęła się w kilka sekund, a potem podniosła się z podłogi i zapaliła niewielką lampkę, stojącą przy łóżku rudej.
Dziewczyna wyglądała fatalnie. Piegowate policzki pokrył szkarłatny rumieniec, mokre od potu włosy przykleiły się do czoła. Leżała na boku, a jej piersi unosiły się niespokojnie przy każdym oddechu. Kwiliła cicho, jakby osoba zadająca ból zabroniła jej krzyczeć.
Koszmary trawiły ją tak samo jak Laurę. Dziewczyna nie wahała się ani chwili. Zimną dłonią dotknęła jej ramienia.
Ginny, hej, obudź się...
Reakcja była natychmiastowa. Ruda w jednej chwili otworzyła szeroko oczy i spojrzała na Laurę z przerażeniem zupełnie niepodobnym do tak młodej dziewczyny. Drżała przez kilka długich sekund, a potem rozluźniła napięte mięśnie. Oprócz strużek potu po policzkach płynęły jej również łzy.
To był tylko sen – szepnęła Laura, nie będąc pewną czy powinna drążyć temat. Sen był czymś osobistym, czasem bardziej intymnym niż ciało.
Ginny usiadła na łóżku i schowała twarz w dłoniach. Potem załkała tak głośno, że siostra Snape'a bała się, że obudzi resztę domowników.
Była beznadziejna w pocieszaniu ludzi.
Może mam po kogoś pójść? – spytała w końcu.
Te słowa zadziały jak zimny prysznic. Ginewra wyprostowała się jak struna i rogiem kołdry otarła łzy.
Nie – wychrypiała dziwnie obcym głosem. – Nie chcę ich martwić.
Ale...
Powiedziałam: nie.
Dobrze, spokojnie, zrozumiałam – powiedziała szybko Laura.
Choć prawda była zupełnie inna. Dziewczyna miała ochotę krzyczeć. Nie rozumiała, bo nigdy tego nie przeżyła. Nigdy nie ukrywała swojego bólu, aby nie martwić innych. Nigdy nie kłamała dla większego dobra. Nigdy. Zawsze czuła się sama.
Zadrżały jej ręce.
Wiem coś o koszmarach – szepnęła tak cichutko, że niemal sama się nie dosłyszała.
Ginny popatrzyła na nią swoimi dużymi, brązowymi oczami, a potem uśmiechnęła się cierpko.
Każdy je ma – wyrecytowała.
Ale nie każdy takie same. U niektórych są bardziej realne i bolesne.
Posłuchaj Lauro, ja... nie umiem już ufać ludziom. Kiedy byłam w pierwszej klasie miała miejsce pewna sytuacja, która...
Ginny nie umiała dobrać odpowiednich słów i siostra Severusa nie miała jej tego za złe. Była trochę zdziwiona, że panna Weasley w ogóle zaczęła mówić.
Z resztą, co za różnica – kontynuowała cierpkim tonem. – I tak wszystkiego się dowiesz, wystarczy, że zapytasz swojego brata.
Laura nie potrafiła powstrzymać ironicznego chichotu. Niespodziewanie dostała kuksańca od swojej towarzyszki, która w teatralnym geście przyłożyła palec do ust, dając jej znak, że ma być cicho.
Wybacz – mruknęła. – Miałam na myśli to, że nie mam ochoty rozmawiać z moim bratem o pogodzie, a co dopiero o poważnych sprawach.
Ginny nie wyglądała na przekonaną i w pewnym sensie miała racje. Prawda była taka, że Laura okropnie zainteresowała się całą sprawą. Skoro nawet Severus wiedział, to naprawdę musiała być to jakaś grubsza sprawa.
Obiecała sobie zapytać go o to przy najbliższej okazji.
Panna Weasley położyła się na plecach i przykryła kołdrą. Westchnęła głośno i sięgnęła na szafkę, aby zgasić lampkę. W jednej chwili obydwie dziewczęta pogrążyły się w ciemnościach.
Przepraszam, że cię obudziłam – szepnęła bezgłośnie.
Nic się nie stało.
Dobranoc.
Dobranoc.
I obydwie zamilkły aż do rana, ale żadna nie zasnęła.

9 komentarzy:

  1. Faktycznie, więcej Laury i to jest fantastyczne. ;)
    Żal mi jej. Tyle wycierpiała, a to pewnie jeszcze nie koniec. Strasznie zabolał mnie sen Laury; ten o ojcu. Brzydzę się takimi ludźmi, tak jak pewnie większość. Zastanawiam się, kiedy rozwikła się zagadka dziwnego wpływu na ludzi, kiedy w pobliżu jest mała Snape. No, i liczę, że zacznie się z Severuskiem dogadywać, w końcu - to rodzina.
    Ciągle myślę nad tym, jak pociągniesz dalej tą historię... :)
    Pozdrawiam,
    Eileen

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dobre opowiadanie. Naprawdę mi się podoba. Pisząc 'naprawdę' chciałabym, żebyś wiedziała, że moje odczucia są szczere, choć wiem, że trudno jest zaufać całkowicie nieznajomej osobie. Piszę o tym, bo rzadko kiedy można spotkać się w blogsferze z prawdziwą opinią. Zauważyłam, że wszystkie opierają się na mniej więcej takiej zasadzie 'czytam Twoje opowiadanie, bo czytasz moje. Zostawiłaś mi fajny komentarz? Ja dam Tobie lepszy!' Przepraszam, że tak tu o tym napomknęłam ale z reguły jestem szczerą osobą.
    Nigdy nie spotkałam się z motywem siostry Seva, co dodaje szczypty oryginalności Twojemu opowiadaniu. Zauważyłam nawet lekkie podobieństwo pomiędzy nią, a jej bratem. Nie chodzi tutaj o wygląd ale charakter. Podoba mi się to, bo Severusa ubóstwiam.
    Pomimo tego, że cały czas wmawiam sobie, że nie lubię Weasleyów i ich tej całej rodzinnej sielanki, to za każdym razem, gdy występują w jakimś opowiadaniu, mi automatycznie poprawia się humor, a na dodatek doskonale opisałaś ich rodzinne ciepełko.
    Historia Laury z Tobiasem mnie zaciekawiła i mam wrażenie,że w tym jest jakieś drugie dno. Czytałam kiedyś taką książkę -''Dobranoc Słonko''. Tam główna bohaterka również była gwałcona, z tym, że przez swojego ojczyma, w bardzo młodym wieku. Dla takich sukinsynów to tylko kara śmierci. Podziwiam osoby, które po takich przeżyciach mogą dalej w miarę normalnie żyć. Chociaż domyślam się, że przeżycia okrutnej przeszłości odznaczają piętno na psychice takich ludzi.
    Troszeczkę się tutaj rozpisałam. Chciałam poinformować, że masz we mnie stałą czytelniczkę :)
    Pozdrawiam i życzę dużo weny, bo się przyda.

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedna Laura, jej wspomnienia pewnie będą ją dręczyć do końca życia. Takiej osobie trudno będzie ponownie zaufać jakiemuś mężczyźnie.
    Teraz wiemy już dużo więcej o naszej bohaterce i opowiadanie zaczyna się rozkręcać. Dziwi mnie tez zachowanie Ginny. Czyżby wracała do niej sytuacja z Tomem? W końcu ta historia też mocno utknęła w jej świadomości...
    No cóż, czekam na ciąg dalszy...

    OdpowiedzUsuń
  4. Więcej Laury i świat wydaje się piękniejszy xd a na serio to ten rozdział jest naprawdę dobry, może własnie dlatego, że dowiedzieliśmy się o niej czegoś nowego. to takie straszne!!! kolejne opowiadanie, w którym czytam o czymś takim. nienawidzę ludzi, którzy tak robią! tacy to chyba nie powinni żyć! brrr cieszę się, że jej ojciec nie żyje.
    Biedna Ginny. też ma koszmary. może dlatego własnie zaprzyjaźni się z Laura. oby, oby!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiście ten rozdział pokazuje nam więcej uczuć Laury. Dowiadujemy się czegoś więcej na temat bohaterki. Muszę przyznać, że nieco się skwasiłam przy tym fragmencie o Tobiaszu. Bardzo nienawidzę takich osób, ale zapewne każdy ma niesmak do takich ludzi, jak Tobiasz. Koszmar przeszłości ją teraz męczy, ten uraz już na zawsze utkwi jej w pamięci.
    Widać Ginny także przeżywa nocne mary - i także związane z przeszłością.
    I zgodzę się tu z Reną - zapewne obie się zaprzyjaźnią, mimo iż jak na razie sytuacja jest dość napięta.

    Pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Biena Laura... Nigdy nie powiedziała matce o tym, co się dzieje? A Snape wiedział? Dlaczego jej stamtąd nie zabrał? Jest jej bratem, jego obowiązkiem było ją chronić przed ojcem. No właśnie, ojcem. Takiego człowieka nie można nawet nazwać ojcem. Jak mógł coś takiego robić własnej córce? Nienawidzę takich osób... Laura pewnie nigdy nie będzie potrafiła o tym zapomnieć. Nie mogę się doczekać aż pojawi się w Hogwarcie. Jestem ciekawa, jak sobie poradzi. Tym bardziej, że przecież nie jest jakąś tam nową uczennicą, ale siostrą Snape'a. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział naprawdę ładny.
    Uwielbiam bliźniaków.
    A Tobiasz'owi to powinno się jaja uciąć.
    Pozdrawiam i życzę weny.
    sh-zagadka-zycia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. http://szlafrok-smierciozercy.mylog.pl/ ocenę?

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie masz spamownika więc tutaj ci napiszę tę wiadomość.
    Serdecznie zapraszam do przeczytania rozdziału pierwszego na http://ucieczka-milosci.blogspot.com/

    Pozdrawiam i całuję,
    Marna

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Grafika mojego autorstwa.
Teksty na szablonie i belce pochodzi z piosenek A. Lipnickiej.

https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh55XhMPlHRJpeMS8R3rJ3UO1UoBC4LCRv2nAagCBszIwZ7V4QcVnkasne7m-j0VG9lv7eUBAC7BnCOghbSGLQOGrHNFUWKbXSSE_um_l0wYohCG30rcS0VXWFcYzp2lEHT9yS1C1QkCLD0/s270/button3.gif