Dziękuję
wszystkim za skomentowanie prologu. Nie spodziewałam się tak
ciepłego przyjęcia, naprawdę! A teraz czas na rozdział pierwszy,
który jak mniemam sprawi, że Wasz pogląd na całą sprawę będzie
klarowniejszy.
A
tak w ogóle. Wie ktoś może jak się ustawia te małe obrazki przy
tytule bloga? Zauważyłam, że niektórzy zamiast pomarańczowego
znaczka mają literki, kociołki, tiary... Pomoże ktoś?
W
N o r z e
Kiedy Laura się obudziła, nie
do końca wiedziała, gdzie się znajduje. Wąskie, niewygodne łóżko
ze sprężyną, wbijającą się w jej plecy, nawet w najmniejszym
calu nie przypominało jej tego, które miała w domu czy nawet w
szkole. W dodatku w pokoju panował dziwny półmrok, a w powietrzu
unosił się nieprzyjemny zapach stęchlizny, wilgoci i kurzu.
Dziewczyna usiadła skołowana,
a po kilku sekundach, niczym kubeł zimnej wody, spadła na nią
niezbyt pokrzepiająca prawda. Uświadomiła sobie, że jest na
Spinner's End, w domu, w którym przeżyła pierwsze sześć lat
swojego marnego życia, w domu, który teraz należał do jej dużo
starszego brata.
Laura przygryzła wargi, a
potem uszczypnęła się dla pewności. Dupa... – pomyślała
tylko i zgramoliła się z niewygodnego posłania i doczłapała do
okna. Wyjrzała przez brudną szybę.
Szara ulica wyglądała tak,
jak ją zapamiętała. Brukowany chodnik i miejsca, które
przywoływały same bolesne wspomnienia. Mimowolnie zakryła usta
dłonią, a potem zacisnęła powieki. To wszystko było w niej, do
tej pory uśpione głęboko, a teraz? – poderwało się do lotu jak
tysiące kruchych motyli.
Pamiętała dłonie ojca.
Zimne, blade i zwinne... tak podobne do tych, należących do jej
brata, pamiętała jak błądziły pod jej spódniczką, a potem...
Puk, puk.
Głośny trzask wyrwał ją z
zamyślenia. Mechanicznie otarła policzki, choć z jej oczu nie
wypłynęła ani jedna łza.
– Tak? – rzuciła stanowczo
zbyt agresywnie.
– Zejdź na dół jak
najszybciej. Musimy pogadać – odpowiedział zza drzwi głos
Severusa.
A potem usłyszała jego kroki
na schodach. Ciche, równomierne tupanie i skrzypienie pojedynczych
klepek na stopniach.
Laura nie miała wyjścia.
Ubrała się w pośpiechu, przeczesała włosy i nie tracąc czasu na
inne zabiegi pielęgnacyjne zeszła do pomieszczenia, które powinno
być nazywane salonem.
Severus czekał na nią.
Siedział wyprostowany w starym fotelu i obserwował ją dokładnie.
Laura wiedziała, ile ma lat, jednak patrząc na niego nie mogła
oprzeć się wrażeniu, że wygląda dużo starzej. Czarne, liche
włosy okalały jego zniszczoną twarz. Wąskie wargi były
kompletnie wysuszone, a w oczach czaiła się złość, której nawet
on nie umiał ukryć.
Dziewczyna nie czekała na
pozwolenie. Usiadła w rogu pocerowanej, wypłowiałej kanapy i
czekała. Nie zdziwiło ją to, że na drewnianej ławie jest
wszystko oprócz szklanki soku i ciepłej owsianki.
Praktycznie cały salon tonął
w książkach. A Laura uwielbiała czytać i coś czuła, że lwia
część tych tomisk przypadłaby jej do gustu. Jednak rozsądek
podpowiadał jej zostawić to dla siebie. Może później uda jej się
pożyczyć jeden czy dwa tytuły.
Severus odchrząknął głośno.
– O czym chcesz rozmawiać? –
zapytała dziewczyna, unosząc brew.
– A co, uważasz, że nie
mamy sobie nic do powiedzenia? – odpowiedział pytaniem na pytanie.
– Nie wiem... moi opiekunowie
chyba bardzo szczegółowo wszystko wczoraj wyjaśnili, porzucając
mnie przy okazji jak jakiegoś śmiecia.
– Wolałbym usłyszeć to od
ciebie.
– Ode mnie? – Laura nie
powstrzymała ironicznego śmiechu. – Chyba żartujesz. Nie mam
ochoty na pogawędki na ten temat.
Zapadło milczenie. Severus
lustrował ją wzrokiem. Laura czekała aż ja skarci. Przybrani
rodzice tak by zrobili, a ona wyciągnęła by wtedy jeden ze swoich
sprawdzonych, dziecinnych argumentów. Niestety, Snape najwyraźniej
nie był głupcem. I w sumie dziewczyna nie miała co się dziwić.
Rozmawiała z facetem, który od jakiś piętnastu lat uczy w
Hogwarcie. To zobowiązuje.
– Nie uważasz, że
powinienem wiedzieć, skoro mam się za tobą wstawić u dyrektora
Hogwartu? – zapytał nie podnosząc głosu nawet o jeden ton.
Laura zamyśliła się na
chwilę, a potem wyszeptała bezgłośni:
– To, co powiedział ojciec
było prawdą.
– Gdyby tak było, to teraz
nie wdawałbym się w dyskusję – odpowiedział stanowczo, a Laura
poczuła, że serce w jej piersi bije coraz mocniej. Ostatkiem sił
powstrzymała swoje ciało przed ucieczką.
– W każdym razie, nie możesz
tutaj zostać – kontynuował Severus, choć po jego minie dało się
odgadnąć, że poprzedni temat nie jest jeszcze zamknięty.
Dziewczyna już chciała się wtrącić, jednak mężczyzna nie dał
jej takiej możliwości. – Żeby była jasność, nie wyrzucam cię,
po prostu zważając na wojnę i okoliczności to nie jest
odpowiednie miejsce dla ciebie, a ja nie jestem odpowiednim
towarzystwem.
Laura prychnęła cicho.
– Znów narozrabiałeś? –
spytała.
Severus jednak nie zamierzał
dać jej odpowiedzi. Wstał z fotela i spojrzał przez okno. Przez
kilka sekund myślami był zupełnie gdzieś indziej.
– Nie rozpakowuj kufra –
oznajmił cierpko. – Jeszcze dziś znajdę ci inne miejsce.
~*~
Kiedy Laura teleportowała się
razem ze swoim bratem zegary nie wskazywały nawet południa.
Dziewczyna od wczoraj nie miała nic w ustach więc czuła, jak jej
żołądek zaczyna się niecierpliwić. Przez chwilę chciała nawet
napomknąć o tym Severusowi, ale w ostateczności zrezygnowała z
tego pomysłu.
Obca siła zaczęła przepychać
ją przez niezbyt grubą rurę, a potem, gdyby nie mocny uścisk
Snape'a, pewnie przewróciłaby się na mokrej od wczorajszego
deszczu trawie.
Oślepiły ją promienie słońca
i to wydawało się być pozytywnym znakiem. Poza tym, stali przed
wysokim, kilku piętrowym domem, którego ściany wyłożone były
szarym kamieniem. Cała konstrukcja nie wyglądała zbyt stabilnie,
ale buchająca z komina para przywoływała nieliczne, ale jednak
szczęśliwe chwile.
– Naprawdę nie mogę zostać
z tobą? – zapytała nieśmiało. – To trochę dziwne pakować
się do obcej rodziny. Znasz ich w ogóle?
– Można powiedzieć, że
bardziej niż bym sobie tego życzył – odpowiedział krótko.
– A oni w ogóle nas
oczekują?
Severus nie dał jej
jednoznacznej odpowiedzi. Podszedł do drzwi zapukał głośno. Laura
wstrzymała oddech. Nie miała pojęcia, czego powinna się
spodziewać. Jakoś ciężko było jej uwierzyć, że za chwilę
trafi do najlepszych przyjaciół jej brata, bo po pierwsze on nie
miał przyjaciół, a po drugie raczej nie mieszkaliby w przytulnym
domku.
Dziewczyna przygryzła wargę,
kiedy zobaczyła, że klamka porusza się niespokojnie. A potem
wstrzymała oddech, kiedy drzwi się otworzył, a w wąskiej szparze
zobaczył postać szczupłego, niezbyt młodego mężczyzny.
Gospodarz uśmiechnął się
ciepło, choć w jego oczach czaił się niepokój. Nerwowym gestem
przeczesał resztkę rudych włosów, pokrywającą jego głowę.
– Witajcie – rzekł po
chwili, a potem zrobił miejsce, aby mogli wejść do środka. –
Molly też już czeka. Jednak musisz jej wybaczyć, Severusie, nie
codziennie dowiadujemy się takich rzeczy i jesteśmy proszeni o
takie przysługi.
– Wiem, ale możecie
wiedzieć, że czułem się podobnie.
Weszli do środka i Laura od
razu domyśliła się, że rodzina, do której trafiła jest duża i
niezbyt zamożna. W głównej izbie, która była równocześnie
salonem, kuchnią i jadalnią, stał ogromny stół z dziewięcioma
krzesłami. Każde z nich było inne, wykonane z należytą
starannością i szacunkiem.
W pomieszczeniu panował bardzo
swojski i przyjemny klimat. Było ciepło i w całej izbie unosił
się zapach świeżego pieczywa. Przez chwilę, dziewczyna miała
wyrzuty sumienia, że jej buty zostawiają ślady krwi na niczym nie
skalanym, starym, wypłowiałym dywanie.
I wtedy zobaczyła kobietę
obok aneksu kuchennego. Gospodyni była niską i pulchną kobietą.
Po zmęczonej twarzy dało się poznać, że wiele w życiu przeszła.
Pewnym gestem wytarła zapracowane dłonie w poplamiony fartuch i
podeszła do gości. Zmarszczyła brwi, nie ukrywając swojego
niezadowolenia.
– Dzień dobry – mruknęła
Laura, nie do końca wiedząc, jak powinna się zachować.
– Dzień dobry –
odpowiedziała kobieta, a mięśnie jej twarzy lekko się rozluźniły.
– Pewnie jesteś głodna, uszykowałam ci jajecznicę.
Oczy Laury zrobiły się
większe. Ten drobny gest gospodyni sprawił, że zrobiło jej się
cieplej na sercu. Przez ułamek sekundy poczuła, że wraca do niej
wiara w ludzi. Pani domu posadziła ją przy dużym stole i postawiła
przed nią nadal parujący posiłek. Wręczyła do ręki widelec i
nawet nie oczekiwała żadnych dowodów wdzięczności.
– Dziękuję, ale nie... –
zaczęła Laura nieśmiało, jednak kobieta przerwała jej gestem
dłoni.
– W porządku, zjedz
spokojnie, a my – tutaj wskazała swojego męża – porozmawiamy z
Severusem. Zawołam moją córkę, abyś nie była sama. Ginny!
Już po kilku sekundach na
schodach dało się słyszeć szybkie kroki, a po chwili do izby
wpadła dziewczyna, która według Laury musiała uchodzić za
szkolną piękność. Była średniego wzrostu. Biała, obcisła
koszulka i wąskie spodnie do kolan podkreślały jej szczupłą,
wysportowaną sylwetkę. Do tego gęste, rude włosy, sięgające
pasa i nieprzeciętna twarz obsypana piegami.
Tylko w jej brązowych oczach
czaiło się coś dziwnego. W pewnym sensie strach, tajemnica i
zmory przeszłości, które nie pasowały do jej młodego wieku.
– Dzień dobry panie
profesorze – zwróciła się z prawie niewyczuwalnym przekąsem do
Snape'a.
Tamten tylko kiwnął głową,
najwyraźniej nie mając ochoty na dyskusje.
– Ginny zajmij się naszym
gościem – poprosiła pani domu, po czym wraz z mężem i Severusem
wyszli do innego pokoju.
Dziewczyna najwyraźniej nie
była zbyt uradowana. Niemal z teatralnym westchnieniem usiadła na
jednym z krzeseł, zakładając przy tym nogę na nogę. Niesforny
pukiel rudych włosów umieściła za uchem, a potem się
uśmiechnęła. To znaczy próbowała. W efekcie uniosła tylko
kąciki ust, a cała reszta twarzy nie zmieniła się nawet o jotę.
– Jak masz na imię? –
zapytała, choć Laura była pewna, że Ginny zna odpowiedź na to
pytanie.
– Laura – odpowiedziała,
krótko, udając śmiertelnie zajętą spożywaniem jajecznicy.
– Ach... Ja jestem Ginewra,
ale i tak wszyscy mówią na mnie Ginny.
Zapadło milczenie, przerywane
przez uderzenia widelcem o talerz. Dziewczyna nie spuszczała gościa
z oczu. Wyglądała trochę, jak dziki zwierz, który w każdej
chwili jest gotowy nie tylko do ataku, ale też ucieczki.
– To chyba pierwszy raz w
historii Hogwartu, kiedy ktoś w trakcie nauki zmienia szkołę –
stwierdziła po chwili Ginny, próbując rozładować atmosferę.
– Tak, chyba tak –
odpowiedziała krótko Laura. Nie miała ochoty nawet się starać.
– To ciekawe, nie sądzisz? –
drążyła dalej dziewczyna, a jej twarz robiła się coraz bardziej
napięta. – Według mojego najstarszego brata ma to związek
z tym, że wszystkie szkoły chcą zachować swoje tajemnice tylko
dla siebie. Tylko że on jest łamaczem uroków i wszędzie widzi
jakieś przekręty.
– Masz starszego brata?
– Tak, mam ich sześcioro.
Mina Laury musiała być
naprawdę dziwna, gdyż przez ułamek sekundy na twarzy Ginny pojawił
się prawdziwy, szczery uśmiech.
– Sześcioro? – powtórzyła.
– A mnie czasem dobija świadomość jednego...
– No widzisz, tak to czasem
bywa.
Znów zamilkły. Laura
przyglądała się Ginny, która z dziwnym zamyśleniem spoglądała
na schody prowadzące na piętro. Po chwili przymknęła powieki i
zmarszczyła nos, wyglądając przy tym jakby rozbolała ją głowa.
Siostra Severusa nie wiedziała, czy powinna jakoś zareagować.
– Wszystko w porządku? –
zapytała tylko.
– Tak. – Usłyszała krótką
odpowiedź. A potem Ginny otworzyła oczy i znów uśmiechnęła się
w ten dziwny, nieobecny sposób. Kłamała. – Pytałam już ile
masz lat?
– Szesnaście, ale zacznę
piątą klasę, bo nie dotrwałam do sumów.
Dziewczyna w odpowiedzi
pokiwała tylko głową.
– W takim razie możliwe, że
będziemy mieć kilka przedmiotów razem – dodała tylko,
przykładając palce do skroni.
Laura chciała zapytać raz
jeszcze, czy aby na pewno dziewczyna dobrze się czuje, ale wtem do
jadalni weszli gospodarze i Severus. Ten ostatni spojrzał na siostrę
mało pokrzepiającym spojrzeniem.
– No to ustalone –
oświadczył pan domu. – Lauro, do końca wakacji zostajesz z nami.
Dziewczyna nie za bardzo
wiedziała, co ma powiedzieć. Należało podziękować, ale tak
naprawdę czuła się parszywie. Z jednej strony miała wrażenie, że
brat potraktował ją tak samo jak przybrani rodzice – jak
przedmiot, którego trzeba się pozbyć, a z drugiej nie mogła się
oprzeć dziwnemu przeczuciu, że zburzy poukładany świat
domowników. Kątem oka zobaczyła wykrzywioną w grymasie twarz
Ginny.
– A gdzie będzie spać? –
Słowa dziwnie zadrżały, jakby dziewczyna nie była pewna, czy
powinna pytać.
– Na razie u ciebie, Ginny –
odpowiedziała spokojnie jej matka.
– A Hermiona? Przecież też
ma przyjechać za dwa tygodnie.
– Do tego czasu coś
wymyślimy.
Ginewra zamilkła. Najwyraźniej
zrozumiała, że nic nie wskóra.
– Jutro zobaczę się z
dyrektorem Hogwartu – oświadczył Snape, spoglądając na siostrę.
– Dam ci znać, co uda mi się załatwić.
– Dobrze.
Laura nie spodziewała się
żadnej długiej, wylewnej rozmowy, ale poczuła delikatne ukłucie
żalu, że jej brata było stać tylko na tyle. Pożegnał się z nią
tak samo, jak zresztą domowników – krótkim do widzenia i
opuścił dom, pozostawiając ją samą z kompletnie obcymi ludźmi.
A potem spojrzała raz jeszcze
na Ginny i jej zaciśnięte w pięść dłonie. Laura wiedziała, co
się dzieje z dziewczyną. Nie była głupia i co najważniejsze nie
przechodziła tego po raz pierwszy. Nie pozostawało jej nic innego,
jak tylko mieć nadzieję, że tym razem nie skończy się to tak,
jak w poprzedniej szkole...

W szerokiej liście nie działa ci link do prologu, chyba coś sobie źle skopiowałaś ;). A favikonę, bo mniemam, że o to ci chodzi, zmienia się bardzo prosto: w panelu bloga wchodzisz w zakładkę "układ", tam ci się pojawia całe rozmieszczenie ramek na blogu, na górze masz w rogu rameczkę z napisem "favikona", i tam sobie zmieniasz.
OdpowiedzUsuńO, i masz nowy szablon? Całkiem ładny. Fajnie, że umiesz sobie robić sama.
Ogólnie rozdział był całkiem fajny. Choć zdziwiłam się, że Snape postanowił ulokować Laurę w Norze (wgl między nimi jest 20 lat różnicy?). No, ale on jest taki burkliwy i wgl, to pewnie nie miał ochoty na nową współlokatorkę.
Pierwszy raz się spotykam z pomysłem siostry Snape'a. Zawsze były to jego córki lub synowie. Ale twój pomysł jest dość oryginalny.
Zastanawia mnie zachowanie Ginny, czemu na koniec zaciskała dłonie w pięść. Czyżby nie polubiła Laury i była zła, że ta ma z nimi mieszkać, czy chodzi o coś innego?
Ich rozmowa wyszła całkiem dobrze. One będą chodzić razem na rok? Ciekawe, do jakiego domu wrzucisz Laurę. W tej chwili jeszcze nie wiem o niej zbyt dużo, by móc gdybać. Bo tak na dobrą sprawę o jej charakterze niewiele wiadomo, nawet wygląd niezbyt umiem sobie zwizualizować.
Jestem ciekawa, jak poprowadzisz akcję. W ogóle ucieszyłabym się, gdyby się działo coś mroczniejszego, nie przepadam za sielankowymi historiami i raczej omijam takie szerokim łukiem. Ale skoro wybrałaś takie czasy i tworzysz rodzinę dla Snape'a, to pewnie nie będzie tu zbyt różowo. Przynajmniej taką sobie robię nadzieję ^^.
Nie masz spamownika, więc napiszę tutaj: u mnie nowy rozdział ;).
UsuńTa ikonka to favicona, ale Jamie już Ci dobrze wyjaśniła, jak sobie wstawić niestandardowy obrazek. Ładny szablon, naprawdę masz wyczucie w grafice i jest ona czytelna oraz starannie wykonana. Rozdział był odpowiedniej długości, lubię, kiedy posty są krótsze, a potrafią wciągnąć bardziej niż te na kilkanaście stron. Prawdę mówiąc, to byłam zaskoczona zaprowadzeniem Laury do Nory, myślałam, że prędzej zabierze ją do Malfoyów chociażby. Ale z drugiej strony, Snape przecież nie był złą postacią, a oddając ją pod opiekę Weasleyów, pozwolił siostrze uniknąć hipotetycznej konfrontacji ze Śmierciożercami w jego domu. Także całkiem sprytnie to wymyśliłaś. Ginny... Właśnie mi przypomniałaś, czemu tak bardzo mnie irytowała jako nastolatka. Wiecznie naburmuszona i egoistyczna. Z drugiej strony nie dziwię się, że jest zła, bo przecież Laura jest dla niej obca... Ale co miało znaczyć to dziwne zachowanie, to przyciskanie palców do skroni i tak dalej? Zaintrygowała mnie również kwestia przeszłości Laury. Choć to bolesny temat, chętnie poczytałabym więcej o ojcu, który ją molestował/maltretował.
OdpowiedzUsuńA skoro ma się pojawić Hermiona, to i Harry! Nie mogę się doczekać ;) Pozdrawiam!
Przeczytałam i spodobało mi się. :) Ciekawy pomysł z tą siostrą Snape'a. :) Trochę mi jej szkoda, wszyscy się jej pozbywają. Najpierw ta rodzina, teraz Snape... Nic dziwnego, że ciężko jej z tym. Jest taka jakby niechciana. ;< No, ale w Norze na pewno będzie inaczej. Może Ginny jednak się do niej przekona. Tutaj pewnie będzie bezpieczniejsza niż u Snape'a. Jestem ciekawa, jak poradzi sobie w Hogwarcie. Może nie będzie tak źle. :)
OdpowiedzUsuńA więc jestem, szybciej niż się spodziewałam.
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam prolog i rozdział i muszę przyznać, że pomysł całkiem ciekawy. Siostra Severusa?
Trochę zdołowała mnie ta wstawka z ojcem i rękami pod spódniczką, bo nienawidzę pedofilii. Matko, zabiłabym!
Rozumiem, że ból głowy u Ginny jest spowodowany samą obecnością Laury, skoro ona wie, co się dzieje z Weasley, chociaż nie rozumiem, dlaczego tak jest. Ty zapewne to wyjaśnisz. ;)
Czekam na nowy rozdział.
Pozdrawiam,
Eileen
bardzo fajny rozdział czekam na next i życzę weny i zapraszam do mnie na rozdział 1 na http://miloscprzetrwawszystkieproblemy.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńO, jakiś świeży pomysł. Fajnie, może coś dobrego z tego wyniknąć :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam Severusa i myślę, że w książce jego charakter był świetnie wykreowany, dlatego strasznie nie lubię go jako jednego z głównych bohaterów w opowiadaniach, bo zwykle autorzy odwalają taką zjebkę. Ale Ty się elegancko wybroniłaś i pozostawiłaś Severusa takiego jak w książce. Masz punkt za to.
Lubię twój styl pisania. Jest lekki i tak fajnie się czyta. Nie wiem, co dalej pisać, serio xD
Jako możesz, to mnie powiadamiaj (albo na GG albo na blogu, jak Ci wygodniej)
Całuski,
A.
jeszcze-o-nas.blogspot.com
Spraszanie spodobał mi się twój pomysł na opowiadanie. pyzatym piszesz bardzo przyjemnie, więc szybko przeczytałam prolog i pierwszy rozdział.
OdpowiedzUsuńW sumie jeszcze nie słyszałam o takim połączeniu jakie ty nam zaserwowałaś. szczerze to ja bardzo rzadko zabieram się za opowiadanie z serii Harrego Pottera i tym podobne. może ta dlatego, że zbyt lubię oryginał. ale mniejsza. twoje mnie zafascynowało i bardzo zaintrygowało. czemu Laura chce się przenieść? co takiego zrobiła, że jej zastępczy rodzice się jej pozbyli? szkoda mi trochę jej bo w ciągu dwóch dni, dwie osoby zrobiły jej to samo. choć tak w sumie po Severusie niczego innego się nie spodziewałam. on zawsze był taki zimny...
Mam nadzieje, że jednak nie mam racji i nie będzie żadnej wojny pomiędzy Laurą, a Ginny. zbyt lubię rudą aby na to pozwolić.
No dobra z niecierpliwością czekma na następny czwartek;)
pozdrawiam
Spodobał mi się pomysł ze siostrą Severusa. Zazwyczaj wszyscy tworzą niechciane córeczki Lily i Seva, która ma pomóc Harry` emu ocalić świat. Jest to tak przewidywalne, jak i nudne.
OdpowiedzUsuńTutaj wprowadziłaś kanoniczne postaci z zachowanymi ich charakterami. Severus bardzo Snape` owaty, państwo Weasley` owie jak zawsze cudownie, oraz Ginny twarda i skryta. Jestem ciekawa, jak się rozwiną ich relacje. Czekam na nowy rozdział i zapraszam do mnie:
kochanka-ksiezyca.blogspot.com
Siostra Severusa... Nie spotkałam się jeszcze z taką tematykom i rzeczywiście popularne są córki tego owego Mistrza Eliksirów. Jestem ciekawa historii, początek na razie nas wprowadza w świat Laury. Dziewczyna wydaje się być bardzo tajemnicza... trochę jej współczuje, że opiekunowie ją zostawili, przez to czuje się niechciana, tym bardziej, że Severus także odstawił własną siostrę w odstawkę. Trochę zdziwiło mnie, że do Weasleyów... Malfoyowie mi by bardziej pasowali :)
OdpowiedzUsuńCzekam na dalszy ciąg wydarzeń.
Pozdrawiam :*
Sen laury, tytuł pełen tajemnic, nieoczywisty, a przy tym Kaya Scodelario w nagłówku - cudeńko. Historia nieprzeciętna, nie spotkałam się jeszcze z taką. Kaya vel Laura idealnie pasuje wyglądowo do Severusa :D Opowiadanie piszesz językiem lekkim, ciekawym. Aktualnie bardziej skupiasz się na opisach otoczenia aniżeli bohaterów, ale myślę, że im dalej w las tym więcej barw się pojawi. To jest właśnie to, czego szukam w opowiadaniach.
OdpowiedzUsuńDodaję linek i będę tu koniecznie wracać :)
Tymczasem dziękuję za odwiedziny u mnie i zapraszam na nowy rozdział
zagadki-czasu.blogspot.com
Pozdrawiam!
Molly zmarszczyła brwi? Ja to ją chyba jedynie raz widziałam trochę złą. Jak Bella celowała w Ginny. No, i może jeszcze jak Ron ukradł samochód i po Harry'ego pojechał ;p Tak, to zawsze myślałam, że ta kobieta do wszystkich pała sympatią.
OdpowiedzUsuńAle nie dziwie jej się. Na pewno wiedziała, kim jest Laura, a przecież Snape, nawet ze swoją wiernością Dumbledorowi, nie jest zbyt lubianą postacią. W dodatku jawnie nie przepada za Weasley'ami. Tak więc całkowicie rozumiem jej reakcję. Ale oczywiście nie obyło się bez miłego przywitania jedzeniem. Zawsze podziwiałam Molly za to, że jest tak niesamowicie gościnna.
:)