Długo
mnie nie było. Przepraszam. Mam nadzieję, że rozdział i
noworoczne przyrzeczenie na temat systematycznego pisania wynagrodzi
Wam to choćby w małym stopniu.
Pozdrawiam
i zapraszam do czytania.
Albus
Dumbledore
Ginny miała rację. Po
tygodniu, w Norze zrobiło się naprawdę ciasno. Najpierw zjawił
się najstarszy syn gospodarzy Bill. Laura musiała przyznać, że
był to cholernie przystojny facet. Aż wstyd się przyznać, ale
uważała, że ktoś rudy i piegowaty nie może jej zaskoczyć, a tu
proszę.
Bill był wysoki i szczupły.
Pod białą koszulką rysowały się mięśnie, których wielu by mu
pozazdrościło. Włosy miał długi, związane w luźną kitkę. Do
tego złoty kieł w uchu i buty ze smoczej skóry. To wszystko robiło
naprawdę ogromne wrażenie na Laurze.
I nie tylko to.
Bill nie przyjechał sam. U
jego boku znajdowała się kobieta. Fleur Delacour miała nienaganną
figurę, bardzo jasne włosy i duże niebieskie oczy. Nie było
wątpliwości, że na urodę mogła zdobyć większość facetów.
Dziewczyna była Francuską, dlatego jej angielski był naprawdę w
opłakanym stanie. Laura dostrzegła kątem oka, że Ginny
przedrzeźnia prawie każde jej słowo.
Laura czuła się trochę
dziwnie w towarzystwie tak licznej rodziny, szczególnie, że
praktycznie nikt jej nie znał. Zastanawiała się, czy Severus
powiedział państwu Weasley o tym, co się stało w Ameryce.
– To ciekawe, że pozwolili
ci się przenieść do Hogwartu – stwierdził krótko Bill, podając
jej dłoń na przywitanie. Jego uścisk był mocny i pewny.
– Snape jej to załatwił –
wtrącił Ron, co spotkało się z ostrzegawczym spojrzeniem pani
Weasley. – To znaczy, profesor Snape, oczywiście.
– Wiem, Ron, chodzi mi o to,
że to naprawdę duży wyjątek.
Laura nagryzła wargę.
Wolałaby, aby towarzystwo zmieniło temat.
– Ameryka, to zupełnie inny
świat – zadumała się Fleur.
– Tak, różni się od Anglii
– stwierdziła cierpko Laura. – Ale moi opiekunowie byli
Brytyjczykami więc nie jestem taką zupełną ignorantką.
– Oui, oui...
Następnym goście, który
pojawił się w Norze była Hermiona Granger. Była to ładna
dziewczyna, pochodząca z rodziny mugoli. Miała bardzo gęste,
puszące się, brązowe włosy i oczy tego samego koloru. Z tego, co
mówili o niej bliźniacy, panna Granger był bardzo inteligentna i
to ona miała najlepsze oceny w Hogwarcie. W dodatku z dumą
prezentowała odznakę prefekta.
Jej pojawienie się sprawiło,
że Ginny się wyluzowała. Laura zauważyła, że ruda często się
uśmiecha i śmieje z opowieści starszej koleżanki. Niestety
pojawił się też kolejny problem – dziewczyny z wielkim trudem
mieściły się do ciasnej sypialni.
Bill wyszedł z propozycją
powiększenia odrobinę łóżka. W pierwszym założeniu miały spać
na podłodze na zmianę, jednak Laura szybko wynegocjowała, że
będzie dalej zajmować stary materac. Nie potrafiła wyobrazić
sobie aż takiej bliskości z kompletnie obcymi osobami. Ginny i
Hermiona uznały, że nie będą się z nią sprzeczać. I tym
sposobem ciasny pokój stał się graciarnią, w której nie dało
się nawet obrócić o trzysta sześćdziesiąt stopni bez potrącenia
czegokolwiek.
– Jak jest w Ameryce? –
zapytała Hermiona następnego dnia, kiedy razem z Ginny sprzątały
po obiedzie. – Słyszałam, że czarodzieje są mniej powściągliwi
niż w Anglii.
Patrząc na ciebie mogłabym
powiedzieć coś zupełnie odwrotnego – pomyślała Laura, ale
dla niepoznaki uśmiechnęła się przyjaźnie, zbierając sztućce
ze stołu.
– Tak – odpowiedziała
krótko. – Można tak powiedzieć. Ale bronią swoich sekretów
równie mocno, co Anglicy.
Ta krótka uwaga zamknęła na
chwileczkę usta Hermiony. Dziewczyna wyraźnie się naburmuszyła i
zmarszczyła brwi. Ginny najwyraźniej nie planowała przyjść jej z
pomocą. Ustawiała równo krzesła, udając zamyśloną.
– A czy profesor Snape...
twój brat... – szukała odpowiednich słów panna Granger. –
Opowiadał ci o przedmiotach, które są w Hogwarcie? Chodzi mi o to,
czy w Ameryce też wybierałaś na trzecim roku jakieś zajęcia?
– Oferta była trochę inna.
Nie było na przykład wróżbiarstwa. Uważam, że to niepotrzebna
do niczego bzdura... Nie mieliśmy też obrony przed czarną magią.
Zamiast tego obowiązkowo uczęszczaliśmy na klub pojedynków.
– I pewnie byłaś najlepsza
z eliksirów.
Laura uznała, że to
idiotyczne stwierdzenie nie pasowało do opisu Hermiony, który
usłyszała od Freda i Georga. Dziewczyna musiała zrobić naprawdę
kwaśną minę, bo panna Granger również lekko się zmieszała.
– Po prostu je lubię –
odpowiedziała krótko. – Ale nie mam na ich punkcie takiego fioła
jak mój bart.
Prychnięcie Ginny dało się
usłyszeć w całej izbie. Niemal zagłuszyła pukanie do drzwi,
które rozległo się w tym samym czasie. Przez chwilę stała
zakłopotana, a potem ruszyła, aby wpuścić gościa, którego nikt
się nie spodziewał.
Laura wspięła się na palce,
aby zobaczyć kto przyszedł, ale bardzo szybko tego pożałowała.
Tak samo jak Ginny, która pluła sobie w brodę, że bez
zastanowienia popędziła otwierać drzwi.
W progu stał nie kto inny jak
Severus Snape. Panna Weasley przywitała się grzecznie i wpuściła
mężczyznę do środka. Z jej twarzy dało się wyczytać, że
zastanawia się, czy przed zamknięciem drzwi nie uciec na podwórko.
Najwyraźniej jednak doszła do wniosku, że z Hermioną czuje się
bezpieczna.
Po kilku sekundach po schodach
zeszła również pani Weasley. Ona również nie miała pojęcia, że
Snape zjawi się dzisiaj w ich domu.
– Dzień dobry – przywitał
się cicho, a Laura miała wrażenie, że nawet zwroty grzecznościowe
w jego wykonaniu są przepełnione jadem. – Przepraszam, że bez
zapowiedzi, ale chciałbym zabrać Laurę na kilka godzin.
Molly nie wyglądała na
zachwyconą. Spojrzała na Snape'a krytycznym i trochę niepewnym
wzrokiem, po czym kiwnęła krótko głową. Wolałaby wiedzieć, o
co chodzi, ale domyśliła się, że wdawaniem się w dyskusję nic
by nie wskórała.
– Jesteś gotowa? – zwrócił
się Mistrz Eliksirów w kierunku swojej siostry.
Dziewczyna wzruszyła tylko
ramionami.
* * *
Severus zabrał ją do
Hogwartu. Laura słyszała wiele opowieści o ogromnym, starym zamku,
ale nigdy nie widziała go na własne oczy. Była zaskoczona
elegancką architekturą i szarymi kamiennymi ścianami. Jej uwagę
przykuły również wysokie, pnące się po samo niebo wieże.
Razem z bratem przeszli przez
duże zielone błonia, na których stały pojedyncze ławki. Laura
wyobraziła sobie to miejsce, kiedy jest pełne ubranych w czarne
szaty uczniów. Niemal słyszała gwar ich rozmów i głośne
śmiechy. Zastanawiała się, czy kiedykolwiek uda jej się stać się
częścią tej społeczności.
– Dobrze ci u Weasleyów? –
zapytał Severus, kiedy weszli do ogromnego holu z wysokim
sklepieniem.
– Nie udawaj, że cię to
obchodzi – odgryzła się krótko, obserwując poruszające się
postaci na licznych obrazach. Jakaś kobieta w długiej, eleganckiej
sukni pomachała do niej z szerokim uśmiechem.
– Mam nadzieję, że nie
zaprzyjaźniłaś się z Granger – rzucił oschle, kiedy weszli na
wysoką klatkę schodową.
Laura starała się ukryć
zaskoczenie, kiedy jeden z segmentów zaczął się poruszać w
bardzo szybkim tempie. Mimowolnie chwyciła się poręczy,
zastanawiając się, czy nie okłamać Severusa, aby zrobić mu na
złość.
– To też nie twoja sprawa –
odpowiedziała po chwili wahania.
Snape zszedł ze schodów na
trzecim piętrze, po czym odwrócił się, aby spojrzeć swojej
siostrze prosto w oczy. Laura nie cofnęła się nawet o krok, choć
musiała przyznać, że mężczyzna nie wyglądał najlepiej. Kiedy
stała tak blisko, dostrzegła sińce pod oczami i mocno już
zapadnięte policzki.
– Prawdopodobnie uszło to
twojej uwadze – zaczął powoli, – ale wszystko co robię, ma na
celu tylko i wyłącznie twoje dobro.
Laura prychnęła bezwiednie.
– Oczywiście – burknęła.
– Ale ja cię o to nie prosiłam.
– To prawda, ale muszę ci
przypomnieć, że niestety nadal jesteś nieletnia. Jak skończysz
siedemnaście lat, to będziesz mogła żyć na własny rachunek. A
wtedy będzie mi wszystko jedno, co ze sobą zrobisz.
– Akurat... – szepnęła
bezgłośnie, kiedy Snape znów się odwrócił i prowadził ją
długim korytarzem.
Zatrzymali się dopiero przed
starym, kamiennym pomnikiem gargulca. Laura miała wrażenie, że
gdziekolwiek się przesunie, posąg i tak łypie na nią złowrogim
spojrzeniem. Była ciekawa, co kryje się za nim.
– Dyrektor Hogwartu, Albus
Dumbledore, chciał się z tobą spotkać osobiście i porozmawiać –
wytłumaczył jej Snape. – Przydzieli cię pewnie od razu do domu,
abyś nie musiała rzucać się w oczy przy pierwszoroczniakach.
Laura kiwnęła głową.
Uważała, ze to był dobry pomysł, ale nie widziała potrzeby, aby
dziękować Severusowi. Wątpiła, aby to była jego inicjatywa.
– Fasolki truskawkowe. –
Usłyszała głos swojego brata.
Już chciała zapytać, o co mu
chodzi, ale wtedy kamienny gargulec odskoczył i ukazał jej pnące
się w górę, spiralne schody.
– Idź – ponaglił ją
Snape. – Sądzę, że poradzisz sobie sama.
Dopiero, kiedy dziewczyna
weszła na kamienne stopnie, które w wolnym tempie zaczęły odrywać
się od podłoża, poczuła dziwne ukłucie strachu w swoim sercu.
Żałowała, że nie zapytała Ginny lub innego Weasleya o
Dumbledore'a. Wiedziała, że jest to potężny czarodziej, którego
uważa się za uosobienie dobra, ale ziarno wątpliwości zdążyło
wykiełkować.
Jeśli faktycznie był tak
praworządny i dowiedział się, dlaczego chcieli wyrzucić ją z
poprzedniej szkoły, to na pewno wyrobił już sobie o niej
odpowiednie zdanie.
Laura przygryzła wargę, a
kiedy schody zatrzymały się przed ogromnymi drzwiami z trudem
powstrzymywała drżenie rąk.
Zapukała stanowczo zbyt
głośno.
– Proszę? – Usłyszała
dobiegający z pomieszczenia głos.
Z wahaniem nacisnęła na
klamkę i weszła do środka, mając nadzieję, że po jej twarzy nie
widać, jak bardzo jest przerażona.
Komnata była duża i
elegancka. Kształtem przypominała koło o wysokim, ozdobnym
sklepieniu, podtrzymywanym przez cztery grube kolumny. Było to
pomieszczenie przepełnione najróżniejszymi drobiazgami, magicznymi
instrumentami i starymi książkami.
W dobrze oświetlonym punkcie,
zaraz przy dużym oknie z grubymi zasłonami, stała metalowa żerdź,
na której prężył się dumnie piękny, czerwony ptak. Laura nie
była dobra w nazewnictwie magicznych stworzeń, ale była
przekonana, że ma do czynienia z feniksem. Uśmiechnęła się
mimowolnie.
Na samym środku komnaty stało
stare, ale solidne biurko, za którym siedział nie kto inny jak
Dumbledore.
Laura poczuła się naprawdę
dziwnie. Właśnie stała naprzeciwko mężczyzny, którego zdjęcia
oglądała w podręcznikach, na kartach czekoladowych żab i w
gazetach. Bluźnierstwem byłoby porównanie go do jakiejś sławnej
gwiazdy rocka, którą zna się tylko z czasopism, ale nic lepszego
nie przyszło jej do głowy.
Profesor miał już swoje lata.
Nosił długie, niemal białe włosy i brodę tego samego koloru. Na
jego głowie widniała granatowa tiara w złote gwiazdy. Kiedy
spojrzał na nią znad swoich okularów, jego wąskie usta wygięły
się w przyjaznym uśmiechu.
– Dzień dobry – przywitała
się grzecznie Laura, mając wrażenie, że serce za chwilę wyskoczy
jej z piersi.
– Witaj Lauro –
odpowiedział jej nowy dyrektor, wskazując miejsce naprzeciwko
siebie.
Dopiero wtedy dziewczyna
zauważyła, że z jego prawą ręką jest coś nie tak. Była czarna
i jak gdyby... martwa?
Laura usiadła i w jednej
chwili poczuła się przy nim naprawdę malutka.
– Strach i niepewność są
zrozumiałe – powiedział spokojnie mężczyzna. – Ale naprawdę
nie masz się w tym momencie czego obawiać.
– Wiem – szepnęła
szczerze, zaskoczona swoją otwartością wobec zupełnie obcego jej
człowieka. – Po prostu od kilku miesięcy czuję się jak
niechciany przedmiot odstawiany z miejsca na miejsce. Gdybym mogła
nigdy nie dopuścić do tego, co miało miejsce w Ameryce, to...
Głos jej się załamał.
Zamknęła oczy, próbując opanować narastający żal i bezsilność.
Z trudem udało jej się przełknąć gorzkie łzy. Jeszcze tego
brakowało, aby się rozkleiła.
– To normalne –
odpowiedział po chwili Dumbledore. – Chyba nie ma na świecie
człowieka, który nie chciałby czegoś zmienić w swoim życiu.
Niestety, musimy ponosić odpowiedzialność za swoje czyny,
szczególnie, kiedy ktoś próbuje nam dać drugą szansę.
– Drugą szansę? –
powtórzyła, a w jej głosie dało się słyszeć nutę sarkazmu. –
Prawie zabiłam człowieka.
– Lauro, znam takich, co
naprawdę zabili, a pomimo tego udało im się wrócić na właściwą
drogę. Wierzę, że tobie też się uda.
Uśmiechnęła się, bo w jego
głosie było coś dziwnego. Nieopisana harmonia, spokój i...
szczerość, która wypełniała pustkę w jej duszy.
– Ja też staram się w to
wierzyć – szepnęła.
– Może faktycznie masz
wrażenie, że nie ma dla ciebie miejsca na świecie, ale postaram
się, abyś poczuła się w Hogwarcie jak w domu.
Laura kiwnęła słabo głową.
– A teraz przejdźmy do spraw
bardziej technicznych. Severus mówił, że nie ukończyłaś piątej
klasy.
– Tak – przyznała. –
Wróciłam do domu w połowie maja. Nie było szans, aby dopuścili
mnie nawet do egzaminów.
– Dobrze, więc wiesz, że
będziesz musiała zacząć tę klasę od początku? Jakie przedmioty
chciałabyś wybrać dodatkowo oprócz zaklęć, transmutacji,
zielarstwa, eliksirów, obrony przed czarną magią, astronomii i
historii magii?
– W Ameryce uczyłam się
tylko numerologii – przyznała szczerze.
– Dobrze, nie ma sensu
dobierać przedmiotów, z którymi nigdy nie miałaś styczności –
stwierdził Dumbledore, notując informację. – Jeszcze jedna
sprawa. Rozmawiałem o tym z Severusem, ale wolę usłyszeć twoją
wersję. Co z nazwiskiem? On uważa, że powinienem cię wpisać z
godnością twoich opiekunów, ale jeśli chcesz przedstawiać się
jako panna Snape, to ja nie mogę ci tego zabronić.
– Na brodę Merlina, nigdy w
życiu! – krzyknęła tak głośno, że obudziła drzemiącego na
żerdzi feniksa. Ptak wydał z siebie cichy pomruk niezadowolenia.
Dumbledore również spojrzał na nią ze zdziwieniem. –
Przepraszam, ale nie zniosę nazwiska Snape.
– Rozumiem, więc?
– Chciałabym się nazywać
Prince, tak jak mama.
Dumbledore nie skomentował jej
pomysłu. Kiwnął tylko głową ze zrozumieniem i westchnął
krótko. Przez chwilę pogrążył się w myślach, jakby zastanawiał
się, czy chciał omówić z nią jeszcze jakąś kwestię. A potem
uśmiechnął się delikatnie i machnął różdżką.
Laura zdziwiła się, kiedy z
szafy poderwała się stara, połatana tiara i wylądowała przed nią
na biurku.
– To jest Tiara Przydziału –
powiedział krótko dyrektor. – Chciałbym już teraz przydzielić
cię do odpowiedniego domu, aby nie wprowadzać zamieszania na
uczcie. Jak pewnie wiesz, w Hogwarcie mamy cztery domy. Gryffindor,
którego uczniowie cechują się odwagą i męstwem, Hufflepuff,
czyli pracowitość i uczciwość, Ravenclaw, który zrzesza uczniów
mądrych i bystrych oraz Slytherin cechujący się sprytem i ambicją.
– Ten zły... – wymsknęło
jej się niespodziewanie.
– To dość odważne
stwierdzenie, panno Prince – powiedział Dumbledore, używając jej
nowego nazwiska. – Chyba bym się na takie nie odważył.
Laura poczuła, że się
czerwieni. Żałowała, że za w czasu nie ugryzła się w język.
– Chodziło mi o to, że to
czysta formalność – wytłumaczyła szybko. – To znaczy,
obydwoje wiemy, że właśnie tam trafię.
– Nigdy nic nie wiadomo.
Laura uśmiechnęła się
gorzko, a potem drżącymi rękoma założyła na głowę starą
tiarę. Wstrzymała oddech, kiedy usłyszała męski, donośny głos,
przemawiający prosto do jej umysłu.
Widzę wszystko, co siedzi w
twojej głowie i doskonale wiem, gdzie cię przydzielić, choć
przyznam, że nie jest to łatwe zważywszy na twój wiek... Może,
gdybyś przyszła do mnie kilka lat temu moja decyzja byłaby inna,
ale teraz, niech będzie – SLYTHERIN!

Wow, widzę, że Laura ma bardzo ciekawą przeszłość. Mam nadzieje, że niedługo dokładnie opiszesz wydarzenia z Ameryki, bo to teraz interesuje mnie najbardziej. Nie dziwię się tej dziewczynie. Też nie chciałabym nazywać się Snape....
OdpowiedzUsuńJa osobiście tą przerwę wybaczam :)
Może dlatego, że rozdział był naprawdę dobry i wynagrodził czekanie. Teraz pozostaje tylko czekać na nowy post i mam nadzieję, że będzie równie dobry co ten.
Pozdrawiam, Artemis
Cześć, Sophio! Twojego bloga poczytuję już od grudnia. Trafiłam tu poprzez opowieść Shy o Tedzie Lupinie. Muszę przyznać, że masz ciekawą koncepcję. Siostra Mistrza Eliksirów i to w dodatku z przykrą tajemnicą rodzinną? Cóż, podobają mi się takie kompilacje z trzeciego rozdziału najbardziej zapamiętałam scenę w gabinecie. Laura ma rację, co do domu Ślizgonów. Oby Ci nie zabrakło weny...
OdpowiedzUsuńJestem naprawdę zaskoczona. i rozdziałem, i tym, że wróciłaś. ostatnio wiele osób przestaje pisać, dlatego pomyślała, że należysz do jednych z nich. ciesze się jednak, że się pomyliłam^^
OdpowiedzUsuńRozdział jest naprawdę zaskakujący. mam wrażenie, że większość osób traktuje Laure normalnie, nawet jeżeli wiedza im jest jej brat. Hermiona nawet próbowała z nią porozmawiać. miłe z jej strony. trochę irytuje mnie zachowanie Ginny. nie ma ani trochę zrozumienia dla Laury. jakby to była jej wina kim jest jej brat. trochę wredne.
Weny życzę^^
O, jaki ładny nowy szablon, inny niż poprzednie ^^. Choć tamte też były niezłe.
OdpowiedzUsuńNadal bardzo, ale to bardzo zastanawia mnie życie Laury w Ameryce i co takiego się tam stało, że musiała wrócić do Anglii. Wiem, że może to nie jest jakiś super ważny wątek, ale cóż poradzić, że mam tak wielkiego hopla na punkcie magicznej Ameryki. Więc wiadomo, że ten wątek przykuwa moją największą uwagę, i nadal uważam, że transfery międzyszkolne są możliwe, nawet jeśli kanon nic o tym nie mówi. Bo jak ktoś się przeprowadza, to powinien mieć możliwość chodzenia do szkoły.
Swoją drogą, tak myślałam, że Ginny i Laura raczej nieprędko się polubią. Na razie ich relacje są trudne, a przydział Laury na pewno nie poprawi ich relacji, w końcu będą teraz w skrajnych domach. Ale obie miały w przeszłości problemy, każda inne co prawda, ale sam fakt.
Podobało mi się jak opisujesz jej pobyt u Weasleyów, to w sumie niezły pomysł.
Zastanawiają mnie też jej relacje ze Snapem - w końcu wiadomo, jaki on jest, no i w dodatku jest między nimi tak duża różnica wieku... No i jak zareagują uczniowie: nie dość, że nowa, to siostra Snape'a.
Może być ciekawie.
Łah, Slytherin xd W sumie nic dziwnego... Chociaż łudziłam się, że jednak trafi gdzieś indziej. Czemu kilka lat temu mogłaby do innego domu trafić? Oo... ;d Haha, nie mogę się już doczekać jej pierwszych dni w Hogwarcie. Jestem ciekawa, jak będą się wobec niej zachowywać inni uczniowie i czy będą porównywać ją do Snape'a. Mimo że jest jego siostrą wydaje się być nieco inna, milsza. :d Co ona takiego zrobiła w tej poprzedniej szkole? Prawie kogoś zabiła... jak? Co się stało? Pewnie nie będzie miała łatwo ze względu na to. Może jej relacje z bratem się poprawią, skoro będą bliżej siebie. Pewnie nie szybko to nastąpi, do Snape'a trudno dotrzeć. :d
OdpowiedzUsuńZostałaś nominowana do Liebster Award.
OdpowiedzUsuńWięcej informacji tutaj :)
http://wilczyca-musi-umrzec.blogspot.com/2014/01/post-informacyjny-liebster-award.html